Obawy w obozie Królewskich przed tym meczem były. Po pierwsze - brak Cristiano, po drugie - bardzo dobra postawa Racingu w ostatnich meczach na własnym boisku. Ale te obawy piłkarze José Mourinho zostawili w szatni. Na murawie - zupełnie jak w czwartkowym spotkaniu - totalnie zdominowali swojego rywala, niemal każda formacja rozegrała perfekcyjne czterdzieści pięć minut, a najbardziej wyróżniającą się postacią był Mesut Özil, asystujący przy dwóch golach.
Pierwszy padł już w dwudziestej trzeciej minucie i był prawdziwym majstersztykiem. Koronkowa akcja Özila, Xabiego Alonso oraz Benzemy i Adebayor mógł zapakować piłkę do pustej bramki. Niemiec popisał się też znakomitym podaniem do Benzemy cztery minuty później, a Francuz takiego prezentu nie mógł zmarnować.
Gracze gospodarzy niespecjalnie przeszkadzali Królewskim w tworzeniu akcji ofensywnych, jakby zgaszeni szybką stratą gola, ale także ogólną kontrolą meczu przez przyjezdnych.
Zupełnie inaczej wyglądała druga połowa spotkania. Racing wyszedł bardziej zmotywowany, stosując większy pressing i poruszając się po boisku mniej ospale. Królewscy rozluźnieni pewnym prowadzeniem, zostali obudzeni już na początku drugiej części po dynamicznym wejściu w pole karne Giovaniego Dos Santosa i faulu na nim Xabiego Alonso. Rzutu karnego na bramkę nie zamienił jednak Pinillos. Ale to niepowodzenie nie zraziło gospodarzy i nadal próbowali doprowadzić przynajmniej do remisu.
I taka postawa przyniosła połowiczny skutek w postaci gola w siedemdziesiątej minucie. Autorem był Kennedy Bakircioglu. Skutek połowiczny, ponieważ pięć minut trzeba było czekać na kolejnego gola dla Realu Madryt. Po raz drugi w tym spotkaniu do siatki trafił Karim Benzema.
Na pięć minut przed końcem Di María wywalczył jeszcze rzut karny, jednak zwycięsko z pojedynku Adebayor - Toño wyszedł ten drugi. Mecz na pewno był łatwiejszy, niż można było się tego spodziewać. Zwycięstwo cieszy tym bardziej, a wysoka forma napastników optymistycznie nastraja przed meczami z Hérculesem Alicante i Olympique'em Lyon.
Racing Santander - Real Madryt 1:3 (Kennedy 69' - Adebayor 23', Benzema 27' i 74')
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz