piątek, 4 marca 2011

Dość historii pora na teraźniejszość ...

Mimo tego, że jesteśmy już grubo za półmetkiem sezonu w La Liga postanowiłem załozyć tego bloga o mojej ukochanej drużynie. Realu Madryt. Jestem w bardzo dobrym nastroju i to nie tylko dlatego, że mamy piątek. Królewscy po remisach z Lionem w Champions League i Deportivo La Coruna na rodzimym podwórku. Wczoraj o 22:00 wyszli murawę Estadio Santiago Bernabeu na w bardzo bojowym nastawieniu.
W tym spotkaniu nie było mowy o remisie, a co dopiero o porażce. Starcie z drużyną Malagi prowadzonej zresztą przez byłego trenera Blancos Manuela Pellegriniego z góry było zakładane jako pewne trzy punkty. w końcu Malaga zjmuje 19 pozycję w lidze. (Na 20 możliwych).
Real zagrał w następującym składzie: Casillas - Ramos, Albiol, Carvalho, Marcelo - Lass, Xabi Alonso (54' Gago), Di Maria (54' Adebayor), Ozil (62' Canales), C. Ronaldo, Benzema.
gospodarze wyszli na prowadzene w 27 minucie dzięki trafieniu Karima Benzemy, a już w osiem minut później było 2:0 dla nas po golu Angela Di Marii. Goście nie wiedząc co się stało niemrawo podewali próby kolejnych ataków na bramkę Ikera Casillasa jednak nie zmusili kapitana królewskich ani do pracy ani do kapitulacji.
Tuż przed przerwą, bo w 45 minucie byliśmy świadakmi kolejnego gola. Tym razem to Di Mariia asystował, a golo zdobywał Marcelo. Do przerwy 3:0 !!!

Po 15 minutach regeneracji zawodnicy znów pojawili się na murawie. Tylko zmienili strony i zaczęła się kolejna odsłona pięknego widowiska zorganizowanego przez 11 białych aktorów.
Nie musieliśmy długo czekć bo już pieć minut po gwizdku siędzigo oznajmujacym rozpoczęcie drugiej częśći spotkania Cristiano Ronaldo wpakował piłkę do siatki. 4:0 dla nas. Piękne prawda? A to jeszcze nie konec. Dokładnie 11 minut później było już 5:0. Tym razem egzekutorem poraz kolejny tego wieczora okazał się francuski napastnik Karim Benzema.
Białej maszynie wystarczyło raptem 5 minut aby zyskać kolejną okazję do zdobycia bramki. Ręką w polu karnym zagrywa  obrońca gości za co ogląda drugą tego wieczora żółtą kartkę a w konsekwencji wylatuje z boiska. Płkę na 11 metrze ustawia nie kto inny jak Cristiano Ronaldo. Ronaldo nie zwykł marnować takich sutuacji, 67 minuta meczu i mamy 6 do 0. Kolejne minuty to doskonała  gra gospodarzy i marna gośći co w efekcie przynosi kolejne okazje bramkowe. Już 76 minucie doskonałe podanie od Sergo Canalesa otrzymuje CR7 i po raz trzeci tego wieczora umieszcza pilłkę w siatce gości z Malagi. W międzyczasie jeden z zawodników Manuela Pellegriniego doznaje kontuzji i musi opuścić plac gry, a Chilijczyk nie ma już w odwodzie zmian. Cristiano Ronaldo również sygnalizuje trenerowi zmianę ale ten także wszystkie wkorzystał więc portugalczyk lekko utykając schodzi z boiska. Do końca meczu pozostało niespelna 10 minut. Królewcy grają dziesięciu na dziewięciu a gra polega głównie na wymianie piłki ze sporadycnymi atakami na bramkę rywala zarówno o jednej jak i po drugej stronie. Równo w 90 minucie sędzia Perez Lasa końcy egzekucję madrytczyków na Maladze przy pomocy gwizdka.

Macz zwyciężony i odhaczony ! Pogoń za Barceloną trwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz